Liberte

Lista działów

Informacje Eko i Zielone

Azrael

Zielone Wiadomości

Tłumacz/ Translate

Polskaliberalna.net - Merkuryusz Polski - Wybory prezydenckie 2010 od kuchni!

Ecoportal.com.pl

Ekopolityka w prasie

Antymatrix- Edwin Bendyk

Indymedia Polska

Mama Ziemia

ZielonyDziennik.pl

Ekologia.pl: Wiadomości

Partia Ochrony Zwierząt

ECOWAWA.PL

ekologia – wiadomości

Zielona Warszawa

Racjonalista.pl

Krytyka Polityczna

Lewica.pl - wiadomości z Polski

strasznasztuka

Moje 10 lat w organizacjach pozarządowych

Przed laty zaciągnąłem się do Organizacji. Zapowiadało się świetnie, wszyscy mieli nadzieję że Organizacja ta coś zmieni w naszym kraju. Tymczasem były to ambicje kilku silnych jednostek, które zwołały swoich dalszych i bliższych znajomych i zwolenników.
Przez lata byłem zwykłym szeregowym członkiem, zawodzącym że z pozycji członka nic nie wiadomo, docierają jakieś strzępy informacji, i że w ogóle mocno inaczej zarządza się takimi organizacjami. Narzekałem na chaos informacyjny (straszliwe łańcuszki mejlowe), napisałem 20-stronnicowy raport, co powinno ulec zmianie. Gdzieś go chyba nawet jeszcze mam. Oczywiście coś się zmieniło, ale to kropla w morzu.


Lata upływały, powoli przekonywałem się o strasznej prawdzie. W Polsce wszyscy są tak zarobieni, że na żadne Organizacje czasu nie mają. Jak nawet płacą składki, to pojawiają się jak satelity. Organizacjami rządzą działacze, którzy dzięki temu że mieli czas się angażować, narzucili ich kierunek działania. A w takich organizacjach angażuje się, nie chcąc być krytycznym, nieco specyficzny typ ludzi. Osoba innego typu woli w czasie wolnym iść na trening, do klubu, na imprezę, potańczyć, zamiast brać udział w niekiedy niewymownie nudnym procedowaniu z punktu do punktu.




Nie chcę obrażać ludzi udzielających się w Organizacjach, ale generalnie wymaga to wyrzeczeń na jakie nie zdobędzie się typowa osoba. W ogóle w takiej organizacji jest bardzo trudno coś zmienić, bo krytykuje się przywódców, czyjś styl rządzenia. Jest to niebezpieczne- bo przecież można być potraktowanym jako konkurent do władzy w takiej organizacji i jakoś wywalonym.


Wnioskując z moich doświadczeń w Organizacji, potwierdzam doniesienia o braku demokracji w polskim życiu politycznym i oligopolizacji polityki. Typowy polityk krytykujący i kwestionujący politykę szefów swojej partii strzela sobie sobie rodzaj samobója- bo może przesadzić, bo jego szefowie mogą pomyśleć że jest kolejny do przejęcia władzy. A polityka w Polsce jest zastygłym oligopolem 4 partii. Gdy wyleci, skończy tak jak panowie Rokita czy Dorn, czyli- bez pieniędzy na kampanię.


Po latach w Organizacji wykazuję cechy zniechęcenia, zawiedzenia się, wypalenia. Nawet jeżeli są w niej inni rasta, to na wspólnej imprezie okazuje się że słuchamy innych gatunków muzyki i trzeba ustalać demokratyczną zasadę, że jedna osoba puszcza po jednym teledysku z telewizji internetowej, przy której zwykle się bawimy. Organizacja w zasadzie okazuje się dość konserwatywna- panie niby mówią, że wszystko można, ale jednocześnie ostrzegają, jaką to łatkę przypną media, gdy kilka lat temu chcieliśmy zrobić akcję na rzecz zmiany polityki narkotykowej.


Z Organizacją mam coraz mniej do czynienia. Współpraca nie wychodziła, moje e-teksty grzęzły zwykle w przepastnych e-szufladach. Nie podobały się, nie przeszły ni razu. Dziś oglądam ją bardziej z perspektywy obserwatora. Dziwię się ludziom którzy starają się upodabniać do innych, grać tymi samymi metodami co środowiska przeciwko którym kiedyś się opowiadali. Chcą się pokazywać, prezentować, napinają się.


Nic nie poradzę, nie zrobię. Takie jest życie. Jestem wysoko w hierarchii, ale nie jestem jej szefem i chyba nigdy nie będę- poprzednio otrzymałem tylko 1/3 głosów. Ci ludzie aktualnie nią rządzący nie pytają się mnie o zdanie, mam wrażenie że się narzucam, czego nie lubię i staram się unikać jak mogę takich sytuacji. Mam wrażenie że tam nie pasuję. Aż się dziwię że w ogóle jeszcze tam jestem po tylu krytykach jakimi zarzucałem kiedyś tych ludzi.


Może to typowo polskie. Ale sądzę też że na organizacje pozarządowe nas, Polaków, po prostu nie stać. Składki są znikome, trzeba załatwiać sponsorów. Jest to droga przez mękę. Osoby tam działające nie powinny się zarzynać, poświęcać swojego życia osobistego, robić takich rzeczy jeśli system jest przeciwko nim. Idąc w to, same powodują tylko że zły system później upadnie.


Sądzę że lepiej stanąć z boku skorumpowanego systemu. Ale ci ludzie nie potrafią stanąć z boku. Nie potrafią po prostu stanąć z ulotkami przy wyjściu z metra. Choć bez porównania więcej by zrobili niż poprzez te konferencje na które przychodzi jeden dziennikarz. Sądzę że tak kiedyś zrobię z kumplami moimi po prostu- zrobimy jakieś krzywe stoisko, zgłosimy demonstrację i będziemy sami po prostu rozdawać ulotki olewając Organizację i jej komunikaty dla mediów których nikt nawet nie publikuje.

Posted by fufu on 11:08. Filed under . You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0

0 komentarze for Moje 10 lat w organizacjach pozarządowych

Prześlij komentarz

Ostatnie doniesienia

Ostatnie komentarze

Galeria zdjęć